28-29 grudnia 2012 odbył się turniej XIII MEMORIAŁ WŁODZIEMIRZA SIUDY O PUCHAR BURMISTRZA MIASTA BRZEG. Gościliśmy 3 drużyny:
AZS Politechnika Warszawska, Alles Głowno, no i moje kochane dziewczyny z Ślęzy Wrocław.
AZS Politechnika Warszawska, Alles Głowno, no i moje kochane dziewczyny z Ślęzy Wrocław.
I mecz grałyśmy właśnie ze Ślęzą. Nie jest tajemnicą, że na nim najbardziej mi zależało, ponieważ spędziłam w tym zespole 3 lata przed powrotem do Stali Odry Brzeg. We Wrocławiu dużo się nauczyłam i bardzo polubiłam laski z drużyny, ale o tym kiedyś jeszcze napisze. Odeszłam z powodu nie łapania się do składu, chyba jeszcze nie byłam gotowa na I ligę. W każdym bądź razie mecz odbył się w bardzo miłych stosunkach, było dużo śmiechu między mną, a dziewczynami ze Ślęzy, ale nie zabrakło walki i chęci wygranej - w końcu chciałam się pokazać jak najlepiej i wydaje mi się, że cel został osiągnięty. Nawet zanotowałam jedną "trójkę" co zdarza się na razie bardzo rzadko. W Ślęzie została moja najlepsza przyjaciółka Karolina K. (Linka) i dziwnie się grało przeciwko niej, bo od zawsze trzymamy się razem (od szkoły podstawowej po studia i tak też zawsze było z koszykówką, razem zaczynałyśmy i do tej pory zawsze razem grałyśmy w jednej drużynie). Na trybunach nie zabrakło naszych Mam, które również są przyjaciółkami i tym razem trzymały kciuki za przeciwne drużyny. Bardzo mi Linki brakuje w zespole, bo świetnie się rozumiemy zarówno na boisku jak i poza nim, zawsze się wspieramy i razem się cieszymy ze wzajemnych sukcesów. Mecz zakończył się wynikiem 56:65 dla Ślęzy oczywiście. Myślę, że całkiem nieźle w końcu jesteśmy o ligę niżej, więc jestem w pełni zadowolona z tego meczu nawet udało mi rzucić 11pkt i zanotować 11 zbiórek hah czyli double-double - jaram się!
II mecz z Warszawą już nie był tak kolorowy, ponieważ w meczu przeciwko Ślęzie kontuzji doznała nasza rozgrywająca Martyna M. co uniemożliwiło jej grę w kolejnych meczach. Na turnieju nie miałyśmy pełnego składu było nas 8 w tym dwie kadetki, które były tylko na jednym treningu przed turniejem więc były troszkę zagubione. Zabrakło Oli T, która również jest kontuzjowana, naszej dumy Marty Wdowiuk, bo wyjechała na turniej z kadrą Polski do Czech i Gosi T. która wyjechała, a raczej wyleciała do Portugalii w imię miłości :) W meczu zostało nas 7, niestety zabrakło sił, duży wpływ miała wiadomość o kontuzji Marc, która nas podłamała totalnie. Osobiście kompletnie się nie czułam, byłam strasznie zmęczona, szybko załapałam 5 fauli (na maxa głupich) i niestety musiałam opuścić boisko. Trener wpuścił kadetki, które poradziły sobie całkiem nieźle, na pewno po boisku biegały w wielkim stresie, co było widać gołym okiem, Ola nawet zdobyła 2pkt. Wynik meczu 51:67 trochę boli, bo Warszawa zarówno jak my nie grała niczego nadzwyczajnego, miały dużo rzutów niecelnych itp. Ajajaj! Ale spoko dostałyśmy zapro na turniej przed wakacjami do Warszawy, więc się na pewno odegramy!
No i III mecz z Głownem także nie należał do najlepszych, atmosfera w naszym zespole się trochę popsuła z powodów "wewnętrznych" myślę, że dlatego skończyło się przegraną, ale uwaga! kolejny przełom! weszłam dwutaktem hahaha, ale nie trafiłam :D Bardzo miły był doping ze strony dziewczyn z Wrocławia, ciepłe słowa ich masera, którego także uwielbiam, no ale niestety przegrałyśmy 58:74 - trauma!
Turniej wygrała "Ślęzunia", na drugim miejscu znalazła się Warszawa, Głowno III i my... IV - jesteśmy po prostu gościnne! To był chyba najbardziej "poobijany" turniej dla mnie w moim życiu, zanotowałam dwa kosmicznie wielkie siniaki na kolanach i ogromne przetarcia (teraz to mnie strupy swędzą) i miałam całego palca u stopy zakrwawionego co w konsekwencji zabrudziło mi strasznie buty, a Ci co mnie znają, to wiedzą że NIENAWIDZĘ mieć brudnych butów - krew ciężko chyba sprać :/
Aaa i chciałabym jeszcze dodać, że był konkurs na miss naszej drużyny, który wygrała Agata M, ale na szczęście dostałyśmy wszystkie nagrody, które ufundowała drogeria JASMIN w Brzegu. W mojej paczce była między innymi pianka do włosów, więc pozostaje mi teraz tylko ugniatać fale na głowie :)
Naprawdę nie spodziewałam się, że ten turniej będzie tak fantastycznie zorganizowany, szczególne wrażenie wywarły na mnie ogromne puchary, szkoda tylko, że dostałyśmy ten najmniejszy...
Naprawdę nie spodziewałam się, że ten turniej będzie tak fantastycznie zorganizowany, szczególne wrażenie wywarły na mnie ogromne puchary, szkoda tylko, że dostałyśmy ten najmniejszy...
Już wiecie kto miał zawsze w Ślęzie nr 8? No to za to Kinia dostała w nos :)
Natalka nabiła mi pierwszego siniaka turnieju
Moja Linka :)
Mamuśka obecna zawsze :)
Oto mój pamiętny dwutakt, szkoda że pudło!
Najprzystojniejszy kuzyn ever




















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz